Długo czekaliśmy na ten wyjazd. W głowie, wyklarowane od dawna, czekały pomysły na sesję nad morzem, tylko jakoś nie przyszło nam do głowy, że nad morzem pod koniec września słońce dawno przestało rozpieszczać skórę, a głównodowodzącym jest przenikliwy lodowaty wiatr. Mimo wszystko warto było, nawet z tymi utrudnieniami, zostać porwanymi przez Justynę i Marcina na rybacki kuter, a potem namówić ich na bardzo krótki i realizowany w wielkim pośpiechu spektakl plażowy. Ale najpierw był oczywiście wielki dzień naszej pary, który pokazujemy w równie wielkim skrócie.